środa, 28 sierpnia 2013

Bonjour Paris!

O, tak. Makaroniki. Chrupkie, ale ciągnące się, lekkie jak piórko bezowe ciasteczka (...) Są delikatne, ale nie mdłe. To cudowny efekt miksowania, formowania, mieszania i dopilnowania czasu. Zachwycające połączenie cukru pudru, drobno zmielonych migdałów, białek jaj i w zasadzie niewiele więcej z wyjątkiem wybornie kremowego ganache albo śmietankowego wypełnienia, które skleja je w parę ciasteczek. Twarde, lecz jędrne; wygładzone, ale lekko chropowate; z ulotnie leciutkimi górą i spodem, a ciężkim środkiem- to miniaturowe studium kontrastów i pyszności.
  Makaroniki znane są z tego, że trudno je zrobić. Wszystkie czynności trzeba wykonać z niebywałą starannością: składniki odważyć co do grama, białka muszą odstać i zostać ubite zgodnie ze sztywnym harmonogramem, piece należy nagrzać co do stopnia do konkretnej temperatury. Nawet warunki pogodowe mogą spowodować, że "skorupka" makaronika pęknie albo sflaczeje i straci swój blask oraz kształt doskonałej kopuły, a to one jako największe atuty przyciągają wzrok przechodniów do vitrines cukierni i półek ze słodkościami w herbaciarniach. "Wilgoć to największy wróg makaroników" (...) 
  Jeśli nie dość dobrze wymiesza się masę, zachodzi ryzyko, że ciasteczka będą spiczaste. Gdy się przesadzi z mieszaniem, mogą wyjść zbyt płaskie. Każdy, kto kiedykolwiek podziwiał te śliczności, wie, że góra i dół powinny być ładne, gładkie i z jolie połyskiem, a centralna warstwa, le croute, postrzępiona. Wnętrze ma być wilgotne, ale nie twarde. Im większą wiedzę ma się na temat makaroników, tym łatwiej zrozumieć dlaczego są takie drogie (..) 

  W Paryżu spotkacie dwa rodzaje ludzi: tych, którzy uważają, że Pierre Hermé robi najlepsze makaroniki, i takich, którzy wierzą, że najświetniejsze są te z Ladurée. Wiele osób- nawet zapalonych makaronikowych wyznawców- nie wie jednak, że swego czasu Pierre Hermé pracował w Ladurée, salon de the, salonie z herbatą, z tradycjami sięgającymi roku 1862 (...)
(...) Pierre Hermé  otrzymał stanowisko szefa cukiernika w Ladurée i przyczynił się do otwarcia wspaniałego lokalu na Polach Elizejskich (...) Doszło jednak do tego, że zrobił
się zbyt rock and rollowy dla potrzeb tradycjonalistów. Kombinacja owocowych smaków składajaca się na Isphan stanowi doskonałe wytłumaczenie, dlaczego Pierre i salon de the Ladurée nie potrafili ze sobą współgrać. Osiągnięty przez Hermé smak nie został doceniony przez właścicieli piekarni, więc cukiernik wziął przepis ze sobą, kiedy odchodził w 1998 roku.
  Obecnie Isphan jest najbardziej cenioną z jego kombinacji smakowych, ale oczywiście Pierre stworzył ich znacznie więcej. Przez lata spod jego ręki wyszła feeria smaków: czekolada z owocem męczennicy, malina z wasabi, brzoskwinia, morela i szafran, biała trufla z orzechem laskowym, oliwa z oliwek z wanilią. Opisy niekoniecznie budzą zaufanie, ale możecie mi wierzyć, wszystko jest pyszne. Hermé ma też klasyczne, pojedyncze smaki- wanilię, pistację, cytrynę, różę, by wymienić kilka najlepszych, ale wielu twierdzi, że w tej dziedzinie prym wiedzie Ladurée.
   Moim zdaniem zarówno Pierre Hermé, jak i Ladurée mają swoje atuty. Makaroniki Pierre`a wciąż wykonywane są ręcznie; w Ladurée składa je maszyna. Jednak w przypadku makaroników i pudełek od Ladurée cena jest mniejsza, a przeżycie większe. Marka i smak, preferencje i uprzedzenia, debata trwa- czyje makaroniki idealnie chrupią, sklejają usta, a potem rozpływają się w nich? Kto posiadł umiejętność najwykwintniejszego łączenia smaków? U kogo ganache jest najintensywniejszy? Czyje ciasteczka są najładniejsze? Podsumowując, dochodzimy do ostatecznego pytania, na które w zasadzie nie ma odpowiedzi: Czyje makaroniki są najlepsze?
   Zgłębiając tę zaciętą rywalizację, zaczęłam doceniać owe małe delicje i ich zalety: śliczne, drobniutkie, kobiece i eleganckie, wystarczająco wystawne na Une soirée, przyjęcie, ale traktowane również jako codzienny goûter, podwieczorek. Innymi słowy, były k o m p l e t n i e francuskie.

* fragment książki Amy Thomas "Paryż mój słodki"


Tak!Jadę do ojczyzny makaroników żeby przypomnieć sobie smak tych cudeniek i jak starczy zaskórniaków, przekonać się kto ma rację, zwolennicy makaroników  z Laduree czy wielbiciele makaroników od Pierre`a Herme ... :-)


czwartek, 22 sierpnia 2013

Omlet na słodko z malinami


Składniki:

- 2 jajka
- 2 łyżki mąki
- szczypta soli
- cukier puder
- garść malin
- syrop z agawy 
- odrobina masła do smażenia

Przygotowanie:                                       

1. Mąkę przesiałam do miseczki.
2. Białka oddzieliłam od żółtek.
3. Na wysokich obrotach miksera, białka ubiłam z odrobiną soli, na sztywną pianę. Zmniejszyłam obroty, dodałam żółtka, a po chwili mąkę. Miksowałam jeszcze kilkanaście sekund.
4. Rozgrzaną patelnię ( średnica 18 cm) natłuściłam odrobiną masła. Wyłożyłam masę i na wolnym ogniu smażyłam omlet około 3- 4 minut. Po tym czasie przekręciłam go na drugą stronę i smażyłam 2 minuty.
5. Gotowy nałożyłam na talerz, oprószyłam cukrem pudrem, dodałam maliny i polałam syropen z agawy.


środa, 21 sierpnia 2013

Bochenek chleba zmieniający życie

Składniki:

- 1 szklanka / 135g nasion słonecznika 
- 1/2 szklanki / 90 g siemienia lnianego
- ½ szklanki / 65g orzechów laskowych lub migdałów 
- 1 ½ szklanki / 145g płatków owsianych 
- 2 łyżki nasion chia (szałwi hiszpańskiej)- opcjonalnie
- 4 łyżki nasion babki płesznik
- 1- 2 łyżeczki soli morskiej 
- 1 łyżka syropu klonowego (albo szczypta stewii)
- 4 łyżki stopionego oleju kokosowego lub masła ghee 
- 1 ½ szklanki / 350ml wody

- 10 czubatych łyżek zmielonego siemienia lnianego

Przygotowanie:

1. Wszystkie suche składniki wymieszałam w dużej misce.
2. W drugiej misce wymieszałam wodę, syrop klonowy i olej kokosowy. Wlałam płynne składniki do suchych, przez kilkanaście minut mieszałam, aż ciasto stało się gęste ( jeśli jest zbyt gęste dodaję łyżeczkę albo dwie wody). 
3. Małą keksówkę wysmarowałam cienko roztopionym olejem kokosowym i przełożyłam do niej masę chlebową. Wyrównałam ją od góry, owinęłam folią spożywczą. 
4.  Chleb  odstawiłam na bok na 2 godziny ( można na całą noc), aż do wchłonięcia płynów.
5. Piekarnik nagrzałam do 175 stopni C. Włożyłam do niego chleb, który piekłam 20 minut. Następnie wyjęłam go z formy i piekłam do góry nogami dodatkowe 30- 40 minut.
6. Chleb jest gotowy, kiedy w niego stukam i słyszę głuchy odgłos.
7. Bochenek przed pokrojeniem studzę! Można go przechowywać w szczelnym pomieszczeniu 5 dni.

* przepis pochodzi z bloga: MY NEW ROOTS

wtorek, 20 sierpnia 2013

Spaghetti ze świeżymi pomidorami


Składniki na 2 porcje:

- 1,5 kg dojrzałych pomidorów
- oliwa extra virgin
- kilkanaście listków świeżej bazylii
- 2- 3 ząbki czosnku 
- sól do smaku
- 200- 250 g spaghetti

Przygotowanie:                      

1. Umyte i osuzone pomidory przecięłam wzdłuż na połówki i włożyłam do garnka bez żadnych dodatków.
2. Dusiłam na małym ogniu przez 30 minut- z pomidorów musi ujść woda, a miąższ powinien stać się miękki.
3. Pomidory odcedziłam i przetarłam przez sito do czystego garnka. Dodałam wyciśnięte ząbki czosnku i sól do smaku. Całość gotowałam przez kilkanaście minut, aż sos zrobił się bardzo gęsty.
4. W drugim garnku, w osolonym wrzątku, ugotowałam spaghetti, według instrukcji na opakowaniu.
5. Gotowy sos rozrzedziłam odrobiną oliwy, wymieszałam z ugotowanym i odcedzonym makaronem. Wyłożyłam na talerze i posypałam pokrojoną bazylią.



poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Leczo z mięsem milelonym i cukinią

Składniki:

- 0,5 kg mielonego mięsa
 - 2 łyżki oliwy
 - cebula cukrowa
- 3 papryki ( w różnych kolorach)
- 3 cukinie
- ostra papryczka chili
- 1 łyżeczka słodkiej papryki w proszku
- 0,5 kg pomidorów
- 250 ml przecieru pomidorowego
- kilka listków świeżej bazylii
-  sól do smaku
 - czarny pieprz do smaku

Przygotowanie:

1. W dużym rondlu rozgrzałam łyżkę oliwy, włożyłam do niego mięso, które ze wszystkich stron obsmażyłam, w międzyczasie doprawiając je solą i pieprzem.
2. Dodałam poszatkowaną cebulę, kolejną łyżkę oliwy i smażyłam kilka minut.  
3. Do garnka z mięsem i cebulą dorzuciłam umyte i pokrojone w kostkę papryki, a po 3- 4 minutach pokrojone cukinie i papryczkę chilli. Doprawiłam solą , pieprzem i słodką papryką. Dusiłam, co jakiś czsa mieszając, 10 minut.
4. Po tym czasie dołożyłam obrane ze skórki, pokrojone pomidory. Całość gotowałam 5 minut. Dolałam przecier pomidorowy i smażyłam kolejne 5 minut.  Na koniec wymieszałam z  poszatkowanymi liśćmi bazylii.

piątek, 16 sierpnia 2013

Deser jeżynowo-jogurtowy

Składniki:

- 400 ml greckiego jogurtu
- 4 łyżki płynnego, naturalnego miodu
- 300 g jeżyn

Przygotowanie:

1. Jeżyny umyłam, osuszyłam.
2. Jogurt wymieszałam z trzema łyżkami miodu.
3. W szklance na dnie, ułożyłam warstwę owoców, na nie położyłam warstwę jogurtu i tak na przemiennie owoce-jogurt wypełniłam całe naczynie, na koniec polewając miodem. 
4. Deser przed podaniem schłodziłam w lodówce.

środa, 7 sierpnia 2013

Naleśniki z kurkami




Składniki na ciasto: (8- 10 naleśników)

- szklanka mąki
- 2- 4 jajka
- 2 szklanki mleka lub wody (ewentualnie wymieszać pół na pół lub częściowo zastąpić gazowaną wodą mineralną, piwem)
- szczypta soli
- łyżka oleju + olej do smażenia


Przygotowanie:   

1. Jajka wbijam do miski, solę. Łączę z płynem. Cały czas mieszając (ubijając) dodaję stopniowo mąkę. Gdy ciasto uzyska konsystencję kwaśnej śmietany odstawiam na 30 minut do lodówki (niekoniecznie).

2. Patelnię rozgrzewam, smaruję cieniutko olejem. Wlewam łyżką wazową ciasto, manipulując patelnią tak, by rozlało się cienką warstwą na całej powierzchni.

3. Gdy powierzchnia naleśnika jest sucha, odwracam go na drugą stronę i dosmażam.

4. Do ciasta dodaję olej. Następne naleśniki smażę bez natłuszczania patelni.

Składniki na farsz

- 800 g umytych i obranych kurek
- 2 średnie cebule, drobno pokrojone
- 3- 4 duże ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę albo poszatkowane
-  3 łyżki masła 
- 7- 8 suszonych pomidorów, pokrojonych w paski
- pęczek natki pietruszki, posiekanej
- świeżo mielony pieprz do smaku
- sól do smaku


1. Na patelni roztopiłam masło, dodałam cebulę, czosnek i smażyłam kilka minut, co jakiś czas mieszając, aż warzywa się zeszkliły.

2. Dołożyłam kurki, pietruszkę, pomidory i dusiłam na małym ogniu kilkanaście minut, aż grzyby zrobiły się miękkie. 

3. Doprawiłam do smaku solą, świeżo mielonym pieprzem i wymieszałam. 

4. Usmażone naleśniki wypełniłam farszem, zawinęłam i podsmażyłam na patelni.