poniedziałek, 9 stycznia 2017

Muffiny jaglane z jabłkami, cynamonem i migdałami

Składniki:

- 2- 3 jabłka 
- 3 jajka w temperaturze pokojowej
- szklanka mąki jaglanej
- 4 łyżki mąki kokosowej
- 2 łyżki oleju kokosowego (rozpuszczonego)
- 3 łyżki miodu
- 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
- łyżeczka bezglutenowego proszku do pieczenia
- 2 łyżeczki cynamonu
- 1/2 łyżeczki imbiru
- 4 łyżki cukru trzcinowego do posypania muffinek
- 75 g migdałów albo płatków migdałowych


Przygotowanie:

1. Piekarnik rozgrzałam do 180 stopni C.
2. Formę na muffiny wyłożyłam papilotkami.
3. Jabłka obrałam, pozbyłam się gniazd nasiennych i pokroiłam w centymetrową kostkę. Wymieszałam je z imbirem i 1 łyżeczka cynamonu.
4. Do miski wsypałam odpowiednią ilość mąk, proszku do pieczenia i sody. Wymieszałam.
5.  Migdały grubo posiekałam i połowę porcji umieściłam w misce z mąką, proszkiem do pieczenia i sodą.
6. Pozostałą połowę migdałów wsypałam do miseczki, dodałam do nich łyżeczkę cynamonu i 4 łyżki cukru trzcinowego.
7. Jajka, olej i miód zmiksowałam. Gotową masę połączyłam z zawartością suchych składników czyli mąką, proszkiem do pieczenia, sodą i migdałami. Dodałam pokrojone jabłka i przez chwilę raz jeszcze mieszałam wszystkie produkty.
Łyżką przełożyłam gotową masę do papierowych foremek i oprószyłam drobną posypką. 
8. Formę z babeczkami wstawiłam do nagrzanego piekarnika. Piekłam 20 minut, aż muffiny wyrosły i nabrały złotego koloru.

9. Upieczone przełożyłam na kratkę do studzenia ciasta.

wtorek, 6 grudnia 2016

Ciasto bananowe paleo


Ciasto to, wśród osób będących na diecie paleo funkcjonuje jako chleb. Dla mnie jest zdecydowanie za słodkie i "miękkie" żeby traktować je jako pieczywo. Jak zwał tak zwał, jest bardzo smaczne, no i nie ma glutenu, od którego ostatnio stronię.

Składniki:

-5 dużych jajek
- 2 bardzo dojrzałe banany
- kilka łyżek miodu (około 1/4 szklanki)
- 1/3 szklanki pełnotłustego mleka kokosowego
- 1/4 szklanki roztopionego oleju kokosowego , najlepiej nierafinowanego
- 1/2 szklanki mąki migdałowej
- 3/4 szklanki mąki kokosowej
- 2 łyżeczki sody oczyszczonej
- 1,5 łyżeczki cynamonu
- 1/2 łyżeczki soli
- łyżeczka ekstraktu z wanilii

Przygotowanie;

1. Piekarnik nagrzałam do 180 stopni.
2. W głębokiej misce przez kilka minut ubijałam jajka. 
3. Kiedy jajka podwoiły swoją objętość dodałam banany, miód, mleko kokosowe i olej kokosowy. Miksowałam do uzyskania jednolitej, gładkiej masy. 
4. Dołączyłam pozostałe składniki. Całość dokładnie wymieszałam.
5. Surowe ciasto przełożyłam do blachy wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiłam na około 50- 55 minut do rozgrzanego piekarnika.
6. Gotowe ciasto chwilę studziłam, następnie wyjęłam z blachy i pozwoliłam mu ostygnąć i oddać wilgoć.

czwartek, 27 października 2016

Roztoczańskie smaki i niesmaki

Malinówka, Roztocze
Pierwszy październikowy weekend spędziłyśmy z przyjaciółkami na Roztoczu.
Pogoda była jak na zamówienie, biegałyśmy na bosaka po trawie, a dzień spędzałyśmy w piżamach w ogrodzie jedząc niekończące się śniadanie przygotowane przez Magdę, która została okrzyknięta Mistrzynią omletu! Dopiero kiedy zrobiłyśmy się na poważnie głodne, a pogoda dała znak, że same piżamy już nie wystarczą wskoczyłyśmy w dżinsy, cieplejsze bluzy i pojechałyśmy na obiad. Miejsca na posiłek miałyśmy z góry zaplanowane. 

łamaniec hetmański, Restauracja Bohema
Jadąc do Malinówki, zatrzymałyśmy się na późną kolację w Zamościu w Restauracji Bohema. Bohema okazała się bardzo  przeciętnym miejscem. Próbowałam kilku potraw i żadna z nich mnie nie porwała, ani spaghetti linguine z sosem bolońskim parmezanem i świeżą bazylią, które było mdłe, a makaron był bardziej rozgotowany niż al dente, ani pierogi ruskie, których farsz nie uraczył żadnej przyprawy, a ciasto również było dalekie od ideału, ani stek z jelenia. Kosztowałam kilka lat wcześniej jeszcze innych dań w Bohemie, ale nie zapadły w mojej pamięci. Grzane wino podane letnie. Ale najsłabszym punktem Bohemy są desery, na które zatrzymałyśmy sie w drodze powrotnej do Warszawy. W bogatej karcie słodkości podczas składania zamówienia, połowy z pozycji nie było, a te które się ostały były niesmaczne, robione z byle jakich składników jak chociażby łamaniec hetmański, po którym pozostał tylko niesmak. Podobnie rzecz się miała z szarlotką, która była już mocno zleżała. No i ta nazwa... miejsce z bohemą ma niewiele wspólnego. Według portalu Tripadvisor jest to numer 1 wśród restauracji w Zamościu, jesli tak, to smacznie się tam nie zje. Jedyny plus to lokalizacja.
rosół rybny z rybnymi uszkami, Pstrąg Roztoczański

Dużo lepiej na tle Bohemy wypada Pstrąg Roztoczański, którego nazwa  mówi już wszystko o menu. Jest trochę jak w wierszyku Jana Brzechwy "Entliczek pentliczek" tyle, że zamiast samych jabłek w karcie królują pstrągi. Jest pstrąg pieczony w ziołach i migdałach, pstrąg w czosnkowej oprawie, pstrąg pieczony w szynce parmeńskiej, pstrąg z pieca z warzywami i mogłabym  jeszcze wariacji serwowanych z pstrągiem w roli głównej dużo wymienić.
W Pstrągu Roztoczańskim skosztowałam dwóch zup: pikantną zupę prowansalską z pstrągiem i suszonymi pomidorami (16 zł) oraz rosół rybny z rybnymi uszkami (12 zł), który skradł nie tyle moje serce co podniebienie. Moje podniebienie skradł również pstrąg pieczony z chrzanem i jabłkami (24 zł). Sama nie wiem co było smaczniejsze pstrąg czy chrzan, który jak się okazało robiony jest na miejscu (swoją drogą mógłby być sprzedawany w słoiczkach na wynos). Menu dziecięce, zestaw małego rybaka (filet, frytki i surówka, 17 zł) też jest niczego sobie i uwaga w tym zestawie mamy doczynienia z dorszem! Dlatego z czystym sumieniem polecam każdemu kto będzie w okolicach Bondyrza aby zatrzymał się na posiłek w tym miejscu. Ceny nie są wyżyłowane, jedynie co mi doskwierało to niezbyt miła i nadęta obsługa.
łupcie, Gospoda w Guciowie

Na koniec zostawiam Guciów, gdzie zatrzymałyśmy się w drodze powrotnej.
Pierwszy raz w gospodzie w Guciowie byłam kilka lat temu i wywiozłam dobre, kulinarne wspomnienia. Szkoda, że czar prysł i tym razem wyjechałam z postanowieniem, że więcej stołować się w Zagrodzie nie będę. Po pierwsze obsługa, sprawiała wrażenie, że czułam się jak intruz, ktoś kogo tam być nie powinno. Długi czas oczekiwania na zamówione potrawy, przy małym obłożeniu lokalu. A samo menu swojskie, a zarazem egzotyczne, bo gdzie można  zjeść zupę z pokrzywy, reczoczniaka czy łupcie?
Zupa z pokrzyw (13 zł) okazała się "cienką" zupą jarzynową z minimalną ilością pokrzywy muśniętą śmietaną. Dużo lepiej wypadł żur na zakwasie żytnim z jajkiem i serem (10 zł).
Pieróg z kaszy jaglanej i sera z żurawiną (12 zł) kiedy wjechał na stół w duchu dziękowałam, że go nie zamówiłam. Wyglądem przypominał pasztet, w smaku był dosyć słodki i śmiało mógłby być serwowany w pozycji desery (nie udało się go zjeść i to nie dlatego, że jest sycący, bo nie jest). Reczczoniak czyli piróg z kaszy, ziemniaków i sera, wypadł ciut lepiej niż poprzednia potrawa, ale forma podania niewiele się od niej różniła. Z całego tego kulinarnego "szaleństwa" najbardziej trafionym wyborem okazały się łupcie z olejem konopnym (24 zł) czyli kasza gryczana zawijana w kapuście (coś na kształt gołąbków). Były na tyle smaczne, że postaram się zrobić je w domu. Jednak zachęcam żeby do łupci domówić np. surówkę, bo samymi łupciami można się nie najeść (nam kelnerka odradziła twierdząc, że łupcie i surówka to jest too much).
A teraz plusy Gospody w Guciowie: świeża mięta i rumianek z miodem gryczanym, smaczny rozgrzewający napój, który już wprowadziłam do domowego menu. Drugim kulinarnym plusem okazało się zsiadłe mleko.
A największą zaletą, przysłaniającą trochę wszystkie smakowe niepowodzenia jest samo miejsce "gdzie wyjątkowa przyroda łączy się z tradycją i historią". 


poniedziałek, 8 sierpnia 2016

środa, 6 kwietnia 2016

Babka kajmakowa

Składniki:

- 1/2 kostki masła
-  4 jajka
- 1/2 szklanki cukru
- szklanka mąki pszennej
- szklanka mąki ziemniaczanej
- łyżka proszku do pieczenia
- 1/2 szklanki kajmaku
- łyżka esencji waniliowej (wszystkie składniki w temperaturze pokojowej)
-  cukier puder do podania

Przygotowanie:

1. Masło roztopiłam w rondelku i ostudziłam. 
2. Jajka ubiłam z cukrem na białą puszystą masę. Dodałam do niej stopniowo przesiane mąki oraz proszek do pieczenia i miksowałam na gładką masę. Wlałam kajmak oraz wanilię i miksowałam do momentu, aż rozpuścił się w masie.
3. Wlałam masło zmiksowałam aż konsystencja stała się jednolita. 

4.  Ciasto przelałam do uprzednio wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą formy na babę. 
5. Piekłam w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 45 minut, do tzw. suchego patyczka. 6. Po upieczeniu babkę lekko ostudziłam, wyciągnęłam z formy i odstawiłam do całkowitego ostygnięcia. 
7. Podałam posypaną cukrem pudrem.

gotujebolubie

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Kapuśniak bez mięsa

Składniki:

- 3 łyżki oleju roślinnego
-  duża cebula
- łyżeczka kminku
- łyżeczka nasion kminu rzymskiego - 2 łyżeczki suszonego oregano
-  łyżeczka słodkiej papryki w proszku
- marchewka
-  3 ziemniaki
- 2 litry bulionu jarzynowego
-  łyżka sosu sojowego
- 2 łyżeczki miodu lub syropu klonowego
- 3 łyżki oliwy extra vergine
- 750 g kapusty kiszonej z tartą marchewką
- odrobina płatków chili (opcjonalnie)
- szklanka wina białego wina

Przygotowanie:

1. W garnku podgrzałam olej, dodałam posiekaną cebulę i zeszkliłam ją mieszając od czasu do czasu. 
2. Dosypałam przyprawy: kminek, kmin rzymski, suszone oregano, paprykę, chili oraz obraną i pokrojoną na plasterki marchewkę. Smażyłam na wolnym ogniu przez 2 minuty. 
3. Dodałam obrane i pokrojone w kostkę ziemniaki, posoliłam i smażyłam na średnim ogniu przez 3 - 4 minuty mieszając od czasu do czasu. Wlałam litr bulionu, sos sojowy, miód, świeżo zmielony pieprz. Zagotowałam. Zmniejszyłam ogień do minimum, przykryłam garnek i gotowałam 20 minut, aż warzywa stały się miękkie. 
4. W międzyczasie w drugim garnku podgrzałam 3 łyżki oliwy extra vergine, dodałam przepłukaną  i odciśniętą kapustę, którą drobno posiekałam. Doprawiłam solą  i smażyłam mieszając przez około blisko 4 minuty. Wlałam wino, przykryłam garnek i dusiłam przez około 10 minut, od czasu do czasu zamieszać. Wlałam bulion i zagotowałam. 
5. Kapustę przełożyłam do garnka z warzywami i razem zagotowałam. Zmniejszyłam ogień i gotowałam razem przez około 10 minut.

piątek, 1 kwietnia 2016

Sałatka wielkanocna

Składniki:

- 400 g pieczarek
- 400 g szynki gotowanej
- 8 jajek
- duża cebula
- pęczek szczypiorku
- brokuł 
- majonez
- sól do smaku
- pieprz do smaku
- płaska łyżka masła

Przygotowanie:

1. Umyte i osuszone pieczarki starłam na tarce  na średniej wielkości oczkach, połączyłam z drobno posiekaną cebulą i masłem. Dusiłam do czasu, aż cała woda odparowałam.Odstawiłam na bok do ostudzenia.
2. Jajka ugotowałam na twardo. Białka oddzieliłam od żółtek i starłam na drobnych oczkach tarki do osobnych miseczek. Obie masy doprawiłam do smaku solą i pieprzem i połączyłam z taką ilością majonezu, by powstała spójna, ale niezbyt rzadka masa.
3. Brokuł podzieliłam na różyczki i gotowałam przez 6 minut w osolonej wodzie. Odcedziłam, ostudziłam i drobno posiekałam. Wymieszałam z niewielka ilością majonezu, który skleił go i zapobiegł obsypywaniu. Doprawiłam pieprzem.  
4. Szynkę pokroiłam w niewielką kostkę, a umyty i osuszony szczypiorek drobno posiekałam. 
5. Sałatkę układałam warstwowo, w kolejności: pieczarki, białka, szynka, brokuł i żółtka. Wierzch sałatki udekorowałam szczypiorkiem. 

przepis: Gotuje bo lubię